Erabi szedł przez tłum kłaniających się zwierząt i ludzi. Opierał się o kij i zmierzał ku długiemu balkonowi wielkiego domu. Dzisiaj był niebywale najważniejszy dzień w życiu każdego mieszkańca Olimpu. Zmierzał w tamtą stronę z dumą i wysoko podniesioną głową. Był magiem i najbardziej szanowaną osobistością. Odmówił luksusowego mieszkania i wybrał mały domek na baobabie. Dzięki zaklęciu Gai, nic nie może zniszczyć jego dom. Mieszkał samotnie, ale nie czuł się tak. Porozumiewał się z władcami, byłymi królami.
Gdy doszedł do balkonu spojrzał na małą dziewczynkę w ramionach Hery. Uśmiechnął się i pokropił jej głowę sokiem z kwiatów lilii. Niewątpliwie będzie wyjątkowa. Wziął ją na ręce i złapał pod pachami. Miał na nią całą widoczność. Patrzyła na niego dużymi, fiołkowymi oczami i śmiała się. Miała dwa miesiące, ale delikatne, blond loczki sięgały do jej ramion. Zeus dumnie objął Herę i stanął nieopodal szczytu balkonu bez barierek.
Erabi podszedł do niego i zrobił najważniejszą rzecz, którą robi się o urodzeniu każdego przyszłego króla bądź królowej. Podniósł ją do góry i pokazał wszystkim. Zwierzęta wydawały swoje odgłosy i schyliły głowy, ludzie klękali. Niebo rozstąpiło się i jasne promienie skierowane były na Erabiego i małą dziewczynkę. Powietrze poniosło za sobą w krótkim sznurze kilka płatków kwiatu i przeleciało obok Zeusa, który od razu zamknął oczy. Robili to wszyscy, których dosięgała obecność byłego władcy- Kleosa.
Kleos był władcą i prawdziwym ojcem Zeusa, a nie Kronos. Tytani nie mieli racji bytu, więc nie uznawali nikogo takiego jak Kronos. Kleos przejął władzę nad Olimpem, chociaż nie był pierwszy. Przed nim było siedmiu władców.
Kiedy powietrze przebiegło obok dziewczynki, pochwyciła płatek lilii i zaśmiała się radośnie. Najrozkoszniejsze dziecko na świecie.
Mała dziewczynka w liliowej, zwiewnej sukience i z lilią w swoich długich, blond lokach skakała w koło swojego ojca. Ten rozmawiał z jednym ze swoich poddanych. Dziewczynka nie dawała mu spokoju co zaczynało go już irytować. Jak na swój wiek, miała dużo energii. Pociągnęła go za szatę i tupnęła nóżką. Apollo zaśmiał się, widząc temperament małej księżniczki. Ukłonił się przed nią i uśmiechnął.
- A co my tu mamy.- wyszczerzył zęby. Dziewczynka przechyliła głowę na bok i uśmiechała się serdecznie, jak nauczyła ją mama. Nie chciała spędzać czasu na rozmowie z bogiem, ale tak było trzeba. Jednak czy oni nie umieją zrozumieć, że tata jej coś obiecał? Jej zastanowienia przerwał perłowy kwiatek, którego nigdy wcześniej nie widziała. Spojrzała zachwyconymi oczkami na kwiatek i wzięła go od Apollo, dygając lekko. Jako księżniczka nie musiała tego robić, ale chciała zachować się wobec niego uprzejmie.
- Tato obiecałeś.- nie na długo zajął ją ten kwiatek, bo zjadł go Pegaz. Smutna dziewczynka przypomniała sobie o obietnicy złożonej przez jej ojca. Doskonale wiedziała, że zawsze spełniał obietnic.
- Wybacz Apollo, wyślę do ciebie gołębia z pocztą, napiszę tam szczegóły.
- Rozumiem, nie należy odmawiać damom.- uśmiechnął się i ukłonił, oddalając.
Tata zabrał dziewczynkę na ręce i wyszedł z nią z wielkiego domu. Za nim podążał (a raczej leciał) Hermes- boski posłaniec.
- Tato, mogę iść się sama bawić? Proszę.- spojrzała na niego wielkimi, fiołkowymi oczami.
- No nie wiem...
- Zgódź się.- powiedziała Hera, stojąca nieopodal. Właśnie skończyła rozmawiać z Afrodytą, która ponownie zachwycała się urodą dziecka najpotężniejszego boga.- Jest już duża.
Zeus spojrzał na nią niepewnie i podrapał się w czoło. Odgarnął białe włosy, opadające na jego czoło i postawił dziewczynkę na ziemi. Skakała w koło niego i ciągle mówiła proszę. Nic dziwnego, jeszcze nigdy nie bawiła się sama, a dzisiaj tata obiecał jej zaufanie. Hera uśmiechała się, widząc ten obrazek i była dumna, że urodziła tak odważną i piękną dziewczynkę. Będzie kiedyś wspaniałą królową.
- No dobrze. Nie odchodź daleko, masz widzieć wielki dom.
- Dziękuję!- pisnęła i chciała odbiec, ale ojciec złapał ją za sukienkę i podniósł. Jest robiona z takiego materiału, który nigdy się nie drze. Między innymi takie sukienki nosi Afrodyta. To właśnie jej słudzy szyją i projektują ubranka dla przyszłej królowej.
- I nie odchodź w ciemną stronę.Tam jest niebezpiecznie. To nie nasza ziemia, mogłoby ci się coś stać. Nie denerwuj też wujka, on nie zbyt dobrze się czuję. Obiecujesz, że będziesz grzeczna?
- Tak!- blondyneczka nawet nie słuchała jego przestróg. Za wszelką cenę chciała iść bawić się na łące, a nie być pod opieką masy nianiek. Poza tym niedługo będzie musiała nauczyć się odpowiedzialności i swobodnego poruszania po Olimpie. Olimpie, który jest podzielony. Zasady były proste- nie mogła wychodzić poza obszar Olimpu, która należy do Hadesa. Powszechnie nazywana jest "ciemną stroną". Do Posejdona należą oceany, morza, rzeki i wszelakie zbiorniki wodne. Olimp był jasny i pełny łąk, zwierząt które były tak mądre, iż wiedziały, że nie mogą zrobić krzywdy ludziom.
- To biegnij.- po tych słowach dziewczynka pobiegła ile sił w nogach w stronę łąk. Kiedy zniknęła z pola widzenia ojca, odwrócił się do Hermesa.- Pilnujcie jej.- zwrócił się również do Pegaza, któremu niezbyt podobał się pomysł swojego stworzyciela, ale musiał pomóc Hermesowi, który obecnie był w swojej mniejszej postaci bożka. Usiadł na konia, chociaż umiał latać. Oboje zmniejszyli się, by dziewczynka nie widziała ich zbytnio i polecieli za nią.
Dziewczynka zrywała kwiatki, ale to nie była jej bajka. Chciała porobić coś ciekawszego, jak wspinanie się po drzewach albo pływanie w jeziorze z delfinami, w końcu wujek tak bardzo lubił gdy go odwiedzała i pozwalał jej na to. Nawet posyłał syreny, aby pomogły jej w pływaniu a potem w dalszym poruszaniu po wodzie. Księżniczka jest oczkiem w głowie każdego mieszkańca Olimpu. Chociaż są i wyjątki po ciemniejszej stronie. Nie wiele słyszała o wujku Hadesie, ale podobno chciał odebrać jej tatusiowi tron. Nie wyobrażała sobie innego miejsca zamieszkania niż wielki dom.
Kiedy leżała na polanie, usłyszała coś w wysokiej trawie. Nie wystraszyła się, a ucieszyła, że w końcu się coś dzieje. Spojrzała w tamtą stronę i wyobraziła sobie niesamowitą przygodę, jaką może za chwilę przeżyć. I cieszyło ją to. Dreszcz emocji przeszedł przez jej ciało, a ona usiadła i wysoko podniosła głowę. Nagle ktoś zjawił się przed nią. Zrobiła to nieświadomie, ale super szybko (dar, jaki złożył jej Helios czyli nienaturalna szybkość) przeniosła się w bok. Chłopiec zrobił to samo. Sytuacja powtórzyła się parę razy.
- Co tak znikasz?- powiedział w końcu. Dziewczynka spojrzała na niego i rozpoznała w nim dziecko z ciemnej strony. Nie miał drobnego łańcuszka w kształcie pioruna.
- Nie jesteś stąd. Ty nie możesz tu być.- odparła poważnie, wysoko podnosząc podbródek. Ojciec pochwaliłby ją za takie zachowanie. Zaczyna rządzić jak prawdziwa królowa. Chłopiec skrzyżował ręce na piersi.
- Ale to ty nie możesz być tutaj.- rozejrzała się. Stała na ciemnej stronie jedną nogą.
- Jestem Elle.
- A ja Maxon.
Zeus złapał swoją córkę w momencie, kiedy Hades dotknął swojego syna. Bracia zmierzyli się nienawistnym spojrzeniem.
- Hadesie, wiesz co grozi za naruszenie praw naszego ojca.
- To samo prawo istnieje na mojej ziemi, Zeusie.
Spojrzał znacząco na blondynkę. Schowała twarz w szyi ojca i tylko jednym okiem patrzyła na równie jak ona wystraszonego chłopczyka. Trzymał Hadesa za jedną nogę i unikał patrzenia na Zeusa. Chyba nie był jego ulubionym wujkiem.
- Hermesie, wracamy do wielkiego domu.
Zeus siedział na wielkim balkonie z córeczką i opowiadał jej, jak bardzo się martwił. Ta wstrzymywała napływające do oczu łzy. Nie chciała, aby tata był na nią zły. Wtedy była smutna. Ale mamusia była smutna, kiedy ona była na ciemnej stronie, więc nie będzie mogła już tam chodzić. Obiecała jej i tacie. Wujkowi Hermesowi też.
- Posłuchaj. Kiedyś mnie zabraknie, a ty będziesz musiała mnie zastąpić. Ale tam, obok drogi mlecznej... Tam będę ja i inni władcy. Pamiętaj o mnie, Elle. Pamiętaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz